Silnik: 1,8 90KM B+G Pomógł: 158 razy Wiek: 43 Dołączył: 05 Mar 2006 Posty: 12924 Skąd: Łódź
Wysłany: 2006-08-10, 22:11 Nasze kraksy
Tak mi przyszło do głowy, że może ktoś będzie chciał opisać swoje przygodoy drogowe w Ventce, ja miałem w sumie jak na razie swoją Ventką jedną oczywiście przez moją piękną. Piękny upalny dzień, koniec sesjina uniwerku - zdaliśmy ostatni egzamin. Gorąco mi jak cholera bo w garniaku czywiście, Magda kupiła jakies buki słodkie i upiera się żebym zjadł, w końcu dla świętego spokoju biore od niej jedną bułę i wtym momencie wałę z całej pety w małego fiata. Facetowi silnik łąduje na tylnim siedzeniu, a u mnie pękł zderzak i koniec...
Kolo wyłazi z auta, za komóre łapie i niby do blacharza dzowni, Mówi że blacharz wycenił robotę na ileś tam tysięcy zł (Dobre nie) a maluch z lat 80-tych warty jakieś 100 zł.. Na mój niefart wszystko widziała policja i walą do mnie że mandat i wogóle. Koles na szczęście ugadał się i zawiózł auto do mojego blacharza, któy to wiadomo jak zrobił (podobno ie miał zbytnio do czego przys[pawac mu tego silnika, bo maluch tak był zjedzony przez rdzę... Suma sumarum za naprawę maluszka dalem 600 zł a tak jak napisałem wart był max 100
TO tak na wstępik, piszcie co wam się przydażyło...
venciakiem jeszcze na szczęście nic odpukać
ale jak miałem skodzinkę z 5 latek temu to mi często przód uciekał
więc raz przywaliłem w mórek
a drugi raz w w maluszka również był wiekowy (i do tego jego biedny rdzawy tyłek się prawie rozleciał) ale poszło na nieszczęście z ubezpieczenia
Pomógł: 4 razy Wiek: 42 Dołączył: 16 Mar 2006 Posty: 72 Skąd: Lędziny
Wysłany: 2006-08-10, 23:08
ja jechałem w lewo Peugeot 406 prosto i w połowie drogi się spotkaliśmy takie spotkanie że peugeot cały przód rozwalony, ja tak samo na dotatek obróciło mnie o 180 stopni. Nic miłego powiem wam poszło po kiszeni ładnie uuuuuuuuuuu nie mówiąc o przestawionych kręgach szyjnych (na szczęście już wszystko ok). Ventyl naprawiony śmiga dalej i wygląda jeszcze ładniej niż przed dzwonkiem. Drugiego dzwonka nie planuje i nikomu nie życze na prawde nic miłego. Tak więc uważajmy na siebie no i na innych kierowców bo w ubiegłą sobote wyskoczył mi przed maske Avensis na szczescie zdążył uciec z przed mojej maski a ja wychamować tak więc oczy trzeba mieć wszędzie :? pozdrawiam
Silnik: 2e Pomógł: 25 razy Wiek: 45 Dołączył: 15 Maj 2006 Posty: 924 Skąd: Ostróda
Wysłany: 2006-08-10, 23:54
hej taki temat wrzuciliscie ze nawet ja mam cos do powiedzenia. wyobrazcie sobie ze ja mialam stlluczke ventka ale to we mnie wjechano. i to calkiem nie kiepskie bylo uderzenie a wsumie bylo to juz prawie z 3 miechy temu ale dotej pory to odczuwam mam problemy z karkiem.wiechal we mnie turek na swiatlach przed przejsciem dla pieszych. zrobil to specjalnie bo jak sie pozniej okazalo myslal ze jak jade na polskich blachach to spewnoscia nie znam jezyka i moze mi wcisnac jakas bajke ale sie chlopak pomylil.i troche go to kosztowalo to znaczy jego ubezpieczalnie.szkody wyceniono na 3 600 euro w zakladzie a samochod po wypadku chciano kupic za 350 euro lekko ich pogielo co nie? ventke tez troche pogielo a bmw 5 co we mnie walnela to troche gril sie pogiol i klapa ruszyla.policja byla ale nic nie zrobila nawet mandatu mu nie wystawila i tak to sie skonczylo..... dalej jezdze ventka wiecej niz jaca..a teraz dolaczam zdiecia ventki po wypadku. pozdro... Nelcia.. jak ktos nie wie to jestem zona .JACY...chyba tych zdiec nie wysle bo maja zaduzy rozmiar a ja nie wiem jak sie je minimalizuje sorki ..........chyba ze ktos z was wie to prosze o podpowiedz...........
Silnik: TDI 1Z+ Pomógł: 52 razy Wiek: 43 Dołączył: 10 Mar 2006 Posty: 3284 Skąd: Pruszcz Gdański
Wysłany: 2006-08-11, 01:31
tak sobie czytam i czytam post jacy i coś mi się nie zgadzało
aż taki nawalony byłem w Mielnie?
na szczęście Nelcia się podpisała na końcu więc nie jest ze mną tak źle - jeszcze dobrze fakty kojarze że to ona miała spotkanie z turkiem
Nelciu widze że jesteś już zarejestrowana więc witaj na forum!
A co do fotek to też służe pomocą. Jakby co to wysyłaj na maila
Silnik: 1.8 ABS 66kW Pomógł: 10 razy Wiek: 38 Dołączył: 06 Mar 2006 Posty: 1375 Skąd: Leszno
Wysłany: 2006-08-11, 02:41
ja tylko raz Ventylkiem-dziej po odebraniu od lakiernika... wrocilem od znajomej (w tamtym czasie sympatii...-a ze na wiosce spotkalem jeszcz anjomych-a oni jak to znajomi-gdzie jedziemy-to ja mowie-wsiadac... wsiedzlismy, jedziemy. pierwsza wioska za moja-zakret 90 stopni i poszedlem prosto (a prostop byla pola droga-z zajbiscie glebokim rowem...-na szczescie row ominalem... ) oczywiscie winny bylem ja-za szybko sie do tego zakretu zblizylem i nie zdazylem wychamowac... po zdazeniu-wsteczny i szacowanie strat.... najpier progi (bo niezle podskoczyl na polnej i kamieniach...) - progi sa-ok.. z przodu-zderzak jest ale...-nie ma grilla-znalazlem go kawalek dalej w doslownie strzepach... wrocilem do domu-ciezko bylo to starszemu wkrecic... (dzie po lakirniku..-ale puscilem scieme, ze na progu zwalniajacym mi wylecial grill z mocowan i po nim przejechalem ) pozniej Ventyl mial jeszcze jedno zdazenien-ale to kierowal ojciec i cofnal w drzewo :/ ale wszystkie koszty poszly na niego
_________________ VW jest bogiem, predkość nałogiem, życie zabawą jazda podstawą
Silnik: z przodu Pomógł: 4 razy Wiek: 45 Dołączył: 04 Sie 2006 Posty: 1419 Skąd: Goleniów
Wysłany: 2006-08-11, 08:43
Rok temu moje vento stalo zaparkowane przed domem tesciow. Sasiadka ich z przeciwka wyjezdzala tylem i mnie udezyla w tyl tak ze vento zostalo przesuniete na plot. Chcialem sie dogadac zeby dala 500 i po sprawie ale nie chciala. Wiec policja ubezpieczenie i 1900 w kieszeni Po tym zdarzeniu żona wjeżdzała do parkingu podziemnego gdzie bylo dosyc wasko i przetarla prawym nadkolem o sciane. Po tych zdarzeniach stwierdzilem ze trzeba zrobic ventka, ale pomyslalem ze jak lakierowac to czemu nie w dwa kolory i podorzucac co nie co do niego typu lampy i takie tam. No i troszke stunigowalem vetke. Miesiac temu ja wycofywalem na parkingu i w lusterku nikogo nie bylo za mna wiec spokojnie wyjezdzam skrecilem w lewo... i wychaczylem w goscia Udezylem tym samym miejscem co wtedy ta gosciuwa mnie Niezbyt ciekawie to wyglada ale narazie musze z tym jezdzic.
Ja miałem "przygode" jakiś miesiąc temu. Wieczorem (około 24.00) jechałem przez miasto, nie było świateł na skrzyżowaniach, pomyślałem kurde północ, niedziela, finał mistrzostw w tv, nic nie będzie jechało (na dodatek myślałem że to ja mam pierszeństwo, niewidziałem znaku :oops: ), jechałem jakieś 80 km/h, wypadłem na skrzyżowanie i bęc, huk, zażuciło mi dupą, opanowałem samochód jakieś 20 cm przed krawężnikiem który miał z 10 cm wysokości. Wysiadam z Venta, patrze stoi na skrzyżowaniu Audi 80 B4, rozwalony zderzak, lampa i tablice z Litwy :roll: Myśle sobie "no to ładnie, dzwonie po chłopaków bo zaraz wyskoczy jakiś kark z nożem i mnie potnie", ale nie wyszedł koleś w wieku mojego ojca, za nim jeszcze dwóch. Poszedłem sie z nimi dogadywać, piersze słowa kierowcy z Audi "policja niet", niestety mówił tylko po rosyjsku, ciężko miałem sie z nim dogadać, ale jakoś poszło. Okazało że facet jest w porządku, nie chce policji bo śpieszy mu sie do roboty do Niemiec. Na początku chciał 200 euro, skończyło sie na 300 zł. U mnie w Ventylu wgnieciony tylny lewy błotnik jakieś 15 cm, porysowany zderzak na boku i pęknięty kołpak.
Silnik: 1.8 90KM Pomógł: 10 razy Wiek: 47 Dołączył: 09 Mar 2006 Posty: 1226 Skąd: SZAMOTULY
Wysłany: 2006-08-13, 15:45
ventylkiem jeszcze nie mialem ale ogolnie to juz mialem kilka wypadkow z mojej i nie tylko winy najciekawszy to mialem transitem jak wyprzedzalem ciag samochodow trzy male fiaciki a przed nimi jechal gostek z nocki trabantem bylo to o 6,15 rano no ibez kierunku skrecil w lewo no i wjechalem w jego bok z predkoscia 70km/h ja zostalem na skrzyzowaniu bez przodu bo to co z niego zostalo wygladalo oplakanie a trabant przefrunol 150 metrow i wyladowal na dachu w rowie a jego plastiki lezaly w kolo porozrzucane,nikomu nic sie nie stalo swiadkowie pojechali dalej nie zostawiajac swoich danych a policja zrobila mnie winnym wiec koszt naprawy forda 3.800 a trabanta skasowano i z pzu kolo dostal 600 pln najgorsze jest to ze gdyby swiadkowie zostali to nie musialbym byc winnym i nie poniusl bym tych kosztow
_________________ ŻYCIE BEZ SILNIKÓW SPALINOWYCH BYŁO BY NUDNE! I NIE TYLKO
Silnik: 1.8 90KM Pomógł: 10 razy Wiek: 47 Dołączył: 09 Mar 2006 Posty: 1226 Skąd: SZAMOTULY
Wysłany: 2006-08-17, 14:34
z tego co widzialem to zielone pudelko plastikowe skrecajace mi pod maske,powaga bylem w takim szoku ze nawet nie poszedlem goscia ratowac tylko rozlaczalem aku zeby sie nie spalil transit bo jakas zwara a gostka wywloklem z padaki jak juz obejzalem sprzeta i ocenilem szkody,nie zdarzylem goscia sprac bo staz dojechala,a swiadkowie odjechali bo kazdy do pracy sie spieszyl a na rejestracje to nawet na mysl mi nie przyszlo spojzec
_________________ ŻYCIE BEZ SILNIKÓW SPALINOWYCH BYŁO BY NUDNE! I NIE TYLKO
Silnik: 1.8 ABS 66kW Pomógł: 10 razy Wiek: 38 Dołączył: 06 Mar 2006 Posty: 1375 Skąd: Leszno
Wysłany: 2006-08-18, 01:53
BANDERAS_RR napisał/a:
nie zdarzylem goscia sprac bo staz dojechala,
uratowala go ta zwara... kumpla kiedys autobus potracil jak jechal na rowerze-ale konkertnie. w szoku nie czujac bolu podbiegl do kierowcy i mu przpierd... az szczeke zlamal-pozniej lezeli na jednym oddziale-on z zlamana noga (!!!) i cos tam z glowa, a kierowca ze szczeka
_________________ VW jest bogiem, predkość nałogiem, życie zabawą jazda podstawą
Pomógł: 1 raz Wiek: 38 Dołączył: 12 Maj 2006 Posty: 132 Skąd: DĘBICA
Wysłany: 2006-08-20, 23:52
widze ciekawy temacil w takim razie musze opowiedzieć chistorie w przed trzech tygodni po wieczoze kawalerskim pojechałem jeszcze do swojej bo mi coś odbiło i połamałem zderzak przedni tzn nie tyle mi odbiło co mi sie droga za wcześnie skończyła
kilka godzin przed wypadkiem z trasy
he dobry temat ja mam ventke dopiero od miesiąca i z nią jeszcze nie mialem mocniejszych scen poza ostrzejszymi hamowaniami al ekiedyś miałem tzn. rodzice mieli FIATA 125 i z nim mialem wiele przygód noi w sumie nim uczyłem się jeździć no ale do rzeczy jechałem kiedyś z kolesiem po bruku 40km/h i sobie gadaliśmy no a że bruki jak to bruki są nierówne a mój fiacik był nisko zawieszony to nas bójneło i przyłorzyłem centralnie miską olejową ze 2 razy o bruk, jak sie zatrzymałem to naszą pierwsza reakcją był ogromny łach bo podczas udzerzeń otwierała sie maska jak już sie wyśmialiśmy obejrzeliśmy z grubsza auto i pojechaliśmy do domku, od razu po przyjeździe mój ojciec (mechanik ) obejrzał auto i stwierdził że wszystko jest ok. tego samego dnia wieczorem (sobota) mój brat wybrał sie na disco i nie fart był taki ze przejechał po małym klocku drewnianym który leżał na ulicy, na balety dojechał ale już nie wrócił - uszkodził do końca smoka i w efekcie zatarł silnik a co najlepsze wszystko poszło na niego P.S. co do kolegi IGI to nie popieram takiej jazdy
Pomógł: 1 raz Wiek: 38 Dołączył: 12 Maj 2006 Posty: 132 Skąd: DĘBICA
Wysłany: 2006-09-12, 15:17
no i relacje z powrotu ze zlotu na autostradzie atrapke zgubiłem w krakowie rozwaliłem dwoie felgi i uderzyłem lekko w golfa kombi bo chamulców brakło no ale to nic takiego strasznego
Pomógł: 1 raz Wiek: 38 Dołączył: 12 Maj 2006 Posty: 132 Skąd: DĘBICA
Wysłany: 2006-09-12, 23:35
spyro, przed zlotem oddałem auto do mechanika zeby mi wszystko porobił i tak zrobił ze chamowało tylko na jednbo koło ale juz afery nie robiłem pomyslałem ze jakoś dam sobie rade a tu w krakowie okazało sie ze niema ich wsale tylko troszke ręcznego zostało a tym na mokrym asfalcie nie bardzo wychamujesz
Silnik: 1,8 90KM B+G Pomógł: 158 razy Wiek: 43 Dołączył: 05 Mar 2006 Posty: 12924 Skąd: Łódź
Wysłany: 2006-09-13, 02:12
Ręcznym za długo nie pohamujesz, pamiętam jak parę lat temu byliśmy z Madzią Krynicy Górskiej i skońcxyły sięklocki i zaczęły trzeć. Mechaniora miałem umówionego na drugi dzień więc żeby oszczędzać tarczze hamowałem ręcznym, po paru podjazdach pod górę i w dól i hamowanie ręcznym zaczęło cuchnąc spalenizną i prawie nie hamował... Więc ręczny jednak nie bardzo sie do tego nadaje...
Pomógł: 1 raz Wiek: 38 Dołączył: 12 Maj 2006 Posty: 132 Skąd: DĘBICA
Wysłany: 2006-09-13, 10:13
spyro, ale dojechałem i auto wzieła moja do domu i mówiła ze jak wyjade to ona gdzieś to u kogoś naprwiw chyba wzieła zobie do serca to ze jak tam zona SPIDERA powiedziala jej ze kupiła mu kilka częsci na urodziny to i moja sie wziela za mój wóz a pozatym powiedziała ze bez prawka nie da mi jezdzić
Silnik: 1,8 90KM B+G Pomógł: 158 razy Wiek: 43 Dołączył: 05 Mar 2006 Posty: 12924 Skąd: Łódź
Wysłany: 2006-09-14, 01:04
no tak ja mam bębny... Ale ma to dobre strony - są wytrzymalsze no i dużo tańśze... ja już zrobiłem ponad 100 000 km na tych bębnach a poprzedni też huhuhu...
Jak by ktos urzadzil konkurs kraks to bezapelacyjnie bym wygral Ale zaznacze ze nigdy nie mialem stluczki ze swojej winy. Poprostu tak jest w duzym miescie, jadac gdziekolwiek masz 10-tki okazji na dzwonka. Kaska z tego nie mała Ale zalecane tylko przy nie dużych predkościach.
_________________ W sercu mym na zawsze ----------------> VENTO
Silnik: 1.8 ABS 66kW Pomógł: 10 razy Wiek: 38 Dołączył: 06 Mar 2006 Posty: 1375 Skąd: Leszno
Wysłany: 2006-09-15, 15:36
MarianG napisał/a:
Kaska z tego nie mała Ale zalecane tylko przy nie dużych predkościach
i najlepiej starym polonezem z dospawana szyna kolejowa od podloga tylko jak to mi kiedys znajomy mowil: pamietaj-osobowka taaak, ale jakis woz terenowy nigdy nie !
_________________ VW jest bogiem, predkość nałogiem, życie zabawą jazda podstawą
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum